Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bajkolandia - wiersze da dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bajkolandia - wiersze da dzieci. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 27 maja 2014

Grusze dzieciom

Rośnie w sadzie stara grusza –
 wiatr jej gałęziami rusza.
Gruszę lubią wtedy dzieci -
patrzą w płatki, które lecą
niczym śnieg, pomimo wiosny.
Kilka lat ta grusza rosła,
aby cieszyć w sadzie bielą,
nim się płatki nie rozścielą
w cieniu. W trawie się rozpłyną,
by po pewnym czasie zginąć.

Wtedy grusza da owoce;
lato suto je ozłoci
i zależnie od rodzaju
pomaluje. I ty maluj
gruszki żółte i czerwone.
Zobacz – widać je z balkonu.
Potem mama, albo babcia
stwierdzi – już dojrzała klapsa!
Faworytka też niczego,
chociaż takie stare drzewo.

A bonkrety, lukasówki
na jesieni do fartuszków
powpadają, skuszą smakiem
i niezwykłym aromatem.
Gdy już zima będzie bliska
inne gruszki włoży w miskę
gospodyni. By do szklanki 
zimą kompot z paryżanki
i z dorodnej komisówki
móc nalewać. Lub do kubka.

Drzewa liście zgubią – wiecie,
ale się nie martwcie, dzieci.
Jedzcie gruszki z apetytem -
konfitury wyśmienite,
pijcie soki i kompoty,
jedzcie w occie i w syropie.
Z wiosną znowu będą białe
 grusz gałązki - w kwiatach całe,
które dają obietnicę
owocować znów obficie.

niedziela, 23 czerwca 2013

7 wróżek

chcecie bajkę, moje duszki?
wiersz pisały dobre wróżki.
a że wróżek było siedem,
więc się spisał wiersz niejeden.

pierwsza wróżka - ta od zdrowia
miała rymy w pogotowiu
na najmniejszy choćby przejaw
zakichania, wyziębienia...

wróżka druga - od pogody,
ta umiała z sobą godzić
gradobicia, dżdże, upały...
była twórcą doskonałym!

od miłości wróżka trzecia
wkręca w wersy kasię, miecia...,
a do rymu dla amora
zawsze znajdzie amatora.

czwarta miala dar szczególny
do radości obopólnej -
w strofach mądrość. jeszcze dodam,
że to była wróżka - zgoda.

piąta, bardzo ważna wróżka -
od humoru - śmiechu stróżka,
okraszała barwnym słowem
wszystko, co niekolorowe.

a od wiary była szósta.
ta z przypadków różnych mnóstwa
potrafiła składać hymny.
bez niej człowiek kimże byłby?

wróżka siódma od redakcji -
dzieł zebranych - publikacji
wszystkich wróżek. zwą ją: szczęściem.
niech czaruje jak najczęściej!

sobota, 3 marca 2012

Baśniowa noc


Baśniowej nocy magiczna czerń
w wielu odcieniach przegląda się.
Podkrada ciszą, przemyka cieniem,
coś mówi szeptem, czaruje drżeniem…

Magicznej nocy baśniowe kwiaty
głęboką czernią malują światy,
a drzewa szumią mrokiem zdumione
- odkryły w czerni smugi znajome,

które Pan Księżyc w gwiazdy ozdobił,
kiedy już jasiek zasnął pod głową
i śni sen srebrny o nocnych bajkach.
A ciemne niebo – Księżyca kartka,

na której kreśli esy floresy,
by pięknie śniły maleńkie dzieci.
Ich sny baśniową nocą dotknięte
w różową tęczę sprytnie upięte..!

niedziela, 12 czerwca 2011

Bajko - Landia

Maleńka Bajeczka w Bajko - Landii mieszkała.
Króciutkie Bajeczka warkoczyki miała.
I kokardy wielkie - modre w grochy białe.
Opowieści z kosza sypała wspaniałe.

Bajeczka mieszkała w maluteńkim domku,
który okienkami przyglądał się Słonku.
Drzwiami się uśmiechał z czekolady mlecznej
- taki domek błogi z krainy bajecznej.

Ściany były z ciasta oraz z marcepana,
daszek biszkoptowy, a na nim śmietana
- taka bita, słodka, obłoczno - chmurzasta,
a przed domem drzewo z cukierków wyrasta.

Płotek dom otaczał z sezamków zrobiony,
na płotku Kot w Butach wprost z bajki wyśniony.
Z Kotkiem rozmawiają Małgośka i Jasiek
I Król bardzo mądry - właśnie: Pierwszy Maciek!

Baba Jaga miotłą podwórko zamiata,
Latający Dywan zwiedził kawał świata
- teraz spoczął grzecznie, by Śpiąca Królewna
wygodnie czekała swego Księcia z Drewna.

A Królowa Śniegu w oknie zza firanki
patrzy, czy nie biegną Śniegowe Bałwanki.
Cesarz, co był nagi ubrał się w Niewidkę
i zabawia tańcem Kaczątko - to Brzydkie.

W Bajko - Landii owej cuda wciąż się plotą
marzeń, magii, czarów cienką nicią złotą.
I powiem Wam jeszcze, tak w sekrecie, szczerze,
że w te wszystkie dziwy ja wciąż jeszcze wierzę!
sobota, 7 maja 2011

Spacerem przez las

Upalna sobota zaprasza na spacer,
jak ścieżka cienista biegnąca w dal lasem.
Nieznanym przyciąga kuszący chłód cienia,
grą świateł przywabia i rodzi zdumienia.

Z zieleni liściastej tu drży origami
i w berka się bawi jaszczurka z trawami.
Aż nieba w uśmiechu jaśnieje policzek
i koncert pierzastych lotników gdzieś słyszę.

Wiewiórka trąciła leniwą gałązkę,
nurkując i tańcząc, chwytając przekąskę.
W mrowisku rozgardiasz i wieczne starania
o komfort i spokój, o ład pomieszkania.

Usiądę na trawy puszystość zieloną,
przyglądać się będę gałęzi pokłonom.
W pamięci uwiję wianuszek pejzaży.
Rozplotę, gdy upał się zimą zamarzy.

Kolekcję przypomnień zasuszę, jak kwiaty
o świcie zerwane z tęczowej rabaty.
Słoneczną kokardą misternie ozdobię
i jeszcze coś kiedyś o lesie opowiem.

O bezbarwności

Pewien motyl Kapustniczek, co miał kolor biały,
marzył o tym, by w zachwycie wielbił go świat cały.
Skromne skrzydła hardo prężył szukając barw cudnych.
Być Królowej Paziem pragnął, nie Bielinkiem nudnym.

Nagle Misio z wielką siatą wybrał się na łowy
- Kapustnika zaoszczędził, bo niekolorowy.
Pazie zaś poznały cenę rzucania się w oczy:
Nie wyróżniaj się za bardzo, bo do siatki wskoczysz!

Bajka o myszce

Dwa zajączki, het, na łące,
na tej, co zieleni burza,
na tej, co to bucha słońce,
furkot ptasząt, ziemi koncert...
Starczy tobie tła obrazu?
Więc do rzeczy, gawędziarzu.

Dwa zajączki buszowały,
w berka zwinnie sobie grały.
Zobaczyły myszkę polną.
Pomyślały: oto wolność!
Myszka w norkę się schowała.
Ot, już bajka moja cała.

Panienka z okienka

W dalekiej krainie pewna panna mieszka,
w wysokim zamku, w strzelistej wieży.
Spogląda z góry, jak płynie rzeczka,
jak drzew korony zieleń odziewa.
Tam ptak przysiada na bzu gałązkach,
tam wody blask przestrzeń olśniewa.

Dziewczynę obraz zachwyca co dnia,
o każdej porze maluje inny,
zmienny, cudowny, barwny krajobraz,
a jego zmianom pan Czas jest winny.
Zimą maluje bieli połacie,
wiosną kwiatami zdobi zieloność,
latem słoneczko na piasku macie,
jesienią rdzawe lasu postacie.

I wie dziewczyna, że gdzieś królewicz
błądzi i szuka, kluczy i wierzy,
że swoją pannę kiedyś zaprosi
do tego świata bajecznych przeżyć.
Pokona smoka, trolle złośliwe,
nie da się okpić złej czarownicy.
Bo w jego sercu pragnienie żywe
cudu uśmiechu oblubienicy.
wtorek, 19 kwietnia 2011

Będzie jak w szwajcarskim zegarku - Teatrzyk Absurdalny Banialuka

- A kuku zegarmistrzu Dzięciole, a kuku!
- A czego mnie budzisz, zepsuta kukułko?
Nie budź ze snu zegarmistrza!
- A kuku, Dzięciole, a kuku! Zrób mi, proszę stuku puku!
Bo skrzydełka na zawiasach skrzeczą, wrony przyganiają..!
- Nie budź ze snu zegarmistrza, trybiki stają, zgrzyta..!
- A kuku, Dzięciole, a kuku! Zrób mi nowy zawias z drutu.
Kruki na gałęzi się śmieją... koguty pieją... Ja ochrypłam...
- Nie budź za snu zegarmistrza, bo nie przyszła jeszcze kryska.
Tu zakładów znajdziesz pięć, do nich zgłoś się, skoro chęć!
- A kuku, a kuku! Mistrzów różnych dosyć tutaj, a ja się o skrzydła smutam...
Nie masz chęci, stary werk... Kukać trudno, wkoło ćwierk...!
- Nie budź ze snu zegarmistrza, bo kukułek wkoło moc, a ty jeszcze dajesz głos.
Jeszcze skrzypi stare skrzydło, a mnie słuchać już obrzydło, kuku, kuku...
Zamknij dziób, bo ci zaraz skrzywię czub!
- Wrony kraczą, dziobią kruki, chcę wydawać z siebie kuku, chcę trzepotać,
budzić z rana. Zegarmistrzu, zakochana jestem w skrzydłach i w łopocie.
Napraw mnie i po kłopocie. Nie każ krakać i stać w miejscu.
Ja w zegara chcę tkwić sercu, słuchać bicia, wznosić larum...
- Inny zerknie do zegara, ja zbyt senny, jam zbyt cenny,
by kukułka do remontu narobiła mi afrontu!
- Kuku, kuku, zegarmistrzu... Nie mam więcej już pomysłu,
byś nie zaspał, byś się zbudził i nade mną się potrudził.

Nakukała prosto w ucho. Jeszcze ciemno, zegar głucho
takt wybija, skrzeczy noc, uniósł w gniewie frędzle koc.
Przykrył zegar Dzięcioł stary. Kos się wziął za czary mary,
stroi miny, dłubie w trybach, więc pokukam jeszcze chyba.
Kos się śmieje; ani chybi się udało ruszyć tryby!
Ptak jak żywy! Nielot kiwi..?!

niedziela, 3 kwietnia 2011

Magiczne sztuczki

W pewnym mieście, w pewnym kraju
(a to było chyba w maju...)
występował magik pewien
- sztukmistrz, co wystawiał rewię.

Cała sala wypełniona,
na estradzie on w ukłonach
- sztuczek różnych multum znał;
na skrzypeczkach z liści grał.

Z kapelusza deszcz motyli
kolorowych w jednej chwili
zamigotał całą scenę,
budząc podziw i zdumienie!

Wyczarował też dorożkę,
odpiął starszej pani broszkę,
z której niczym z telefonu
w mig dodzwonił się do domu...

Klasnął w dłonie i w rumaka
zmienił kota - ależ draka!
I zadyma była też,
gdy rumaka dosiadł jeż!

Jeszcze jeden cud uczynił:
w czymś posępniak mu zawinił,
więc obrócił go dwa razy,
a tamtemu (cud!) na twarzy

zakwitł uśmiech... Bardzo dziwne,
śmiały się mrukowi piwne
oczy..., choć bez jego woli
i się śmieją do tej pory!

Magik nagle w jakiś sposób
znikł na oczach setek osób,
którym snem się wydał trik...
I... niejeden portfel znikł...
Obsługiwane przez usługę Blogger.