czwartek, 31 lipca 2014

z tablicy ogloszeń drobnych

na kawalerkę zamienię kosmos
stan do remontu
wygodna lokalizacja
przy mlecznej drodze

z garażem - na dwa wozy


zabiorę tylko jedną
spadającą gwiazdkę
by mieć czego się chwytać


sobota, 26 lipca 2014

credo przygłuchego

nie zawsze słucham, gdy coś mi mówi,
ze aby spłacić główne długi,
cierpieć przychodzi na równi z tym,
jak szczęście chciałbyś pomnożyć z kimś.

śmiej się donośniej niźli drudzy,
a mimochodem pomiń zasługi -
przemilczaj - wiatr wyszumi (szeptem),
jak ciszą chwalić się najlepiej.

nie trwaj w pogardzie, kiedy gardzą,
kiedy wymiękasz, stąpaj twardo.
zrozum, nie zawsze to zrozumieją,
ze dźwignią cudów bywa nadzieja.
wszystko ma przecież swój drugi brzeg -
ból, smutek, wzgarda, szczęście i pech.

zmieniaj poglądy, lecz nie zasady -
nie strój się w owe jak na paradę -
noś je w kieszeni, za pazuchą,
na okoliczność, kiedy krucho.
i tak jak one stawaj na straży
niewiedzy, co się jeszcze wydarzy.

nie da się losu klepać - w to wierz -
kowal narzędziem. a mistrzem - miech.
nie próbuj życia naginania -
życie ugina, ucząc przetrwania.

i pewny bądź, ze póki życie...,
pewność jest czekiem bez pokrycia.

piątek, 25 lipca 2014

Próbuję nie być smutna

Pan Dolek podreptał już do żony - Janki,
 z sobą nie wziął kluczy, nie nacisnął klamki.
Tam się idzie boso, droga w jedną stronę...
Pozdrów, Panie Dolku, ode mnie swą żonę.

Powiedz, że w porządku i że radzę sobie,
niech zmartwienia o mnie nie chodzą po głowie.
Że wspominam nasze rozmowy przy kawie,
że jakoś mi służy wysłużone zdrowie.

Powiedz, Panie Dolku, ze orzechy jeszcze
trzymam w lnianej torbie i wspomnienia pieszczę
o sąsiadce złotej, która tak wspierała
młodszą przyjaciółkę zza ściany, choć miała

sama wiele zmartwień, choróbska toczyły...
A zawsze, by wspierać, skądś czerpała siły.

Proszę też powiedzieć, że pies ma się dobrze,
co dnia na balkonie wciska czarną mordę
między balustradę, jakby czuł obecność...
Niech Wam razem płynie, już spokojnie, wieczność.


Obsługiwane przez usługę Blogger.