niedziela, 29 października 2017

nieskończenie

przesłoniłeś świat
abym szóstym zmysłem
poznawała kosmos

w nim każda droga
wiedzie do ciebie
wzdłuż linii torsu,
barków, ramion

po omacku ocieram się
o galaktyki - pełne
nieziemskiego przyciągania
 Ikona Małżeńska - Ventzislav Piriankov

czwartek, 12 października 2017

bajka o peelce-kruszynie

urodziła podmiot wiersza -
niezdarną kruszynę
i kazała rosnąć w siłę -
kto słaby ten ginie

a z kruszyny rosła młoda
z buntem w pierwszych wersach
typ znajomy - czyli panna
młodociana gniewna

wiersze nieco ją schłodziły
liryczne konteksty
w których sporo doświadczyła
i pobrała lekcje

były wzloty i upadki -
zwyczajnie - poezja
samo życie i średniówki
nie warto wciąż wierzgać

dojrzewała aż do puenty
przez rytmiczne stopy
zapoznała się z pokorą
(pomogły kłopoty)

nauczyła się milczenia
oszczędności słowa
patos przepadł wraz z młodością
peelka dziś niemłoda

poprzez pryzmat w strofy pierwsze
zerka i się dziwi
swojej własnej rodzicielce
że musiała skrzywdzić

by nauczyć prostej prawdy -
człowiekiem być trzeba
by się wpisać jak należy
w rzetelny poemat

 …

w puencie zrozumiała
skulona jak dziecko
że znowu jest małą
kruszyną a wieczność
utuli w ramiona
jak matka rodzona

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Opuszczona

Znowu do puszczy wracam - w zdjęcia.
W jedno szczególnie - tam opary
znad bagien snują się do słońca,
że aż przecieram okulary
pełna zdumienia, "cała w trawie"!
A już po chwili - jak dmuchawiec

rozwiewa sie chwycony pejzaż -
przez chwilę żył, by się odrodzić
w nowej odsłonie - tam gdzie rzęśli
skromność w promieniach słońca brodzi;
gdzie bluszcz lubieżnie pieści drzewo.
Ze wstydem wzrokiem zmykam. Jest coś

wyjątkowego w erotyku,
który się ściele nad strumieniem.
Nad tajemnicą godną sztychu,
nad moim nagłym zawstydzeniem,
że choć wyrastam z tego świata,
to bezrozumnie w nim się miotam.

Walczę z owadzim wściekłym brzękiem,
który oplątał ręce, nogi...
Klaskając w łydki myślę: pieknie!
Mijam ten kadr, by zboczyć z drogi,
tak naturalnej, w serce miasta -
do stóp tej puszczy nie dorasta!

I ja się kurczę do rozmiaru
ulic, betonu, okularów...

Obsługiwane przez usługę Blogger.