niedziela, 10 maja 2015

rozejdziemy się z latawcami w tle

jutro pójdziemy do knajpy - nazwa nomen omen
między dwoma mostami - zaprowadzi do podstawówki
i kiedy to było. i że dzieci nam się starzeją (tu: chichot) - chcą
 żenić, wydawać. nam wydaje się - wczoraj wchodziłyśmy
 w związki. wtedy była chemia - wytrącały toksyny. wyszło
nam szczęście - eksperymenty nie wychodzą z mody.
co z tego, że w tle przeleciały nisko latawce? przegapiłyśmy
jeszcze nie wszystko i nie dość, że dość.

cienie papierowych białych mew utwierdzą
 w przekonaniu, że wszystko po, płynie zmarszczkami
na wodzie. nadstawimy żagle, stery w dłonie!

wyskoczymy po uszy z balerinek po piwo,
po spieczone przy grillu rumieńce i wszystko
zagra beatę. no, coś takiego. przemierzymy szmaty
(w liczbie mnogiej) - wagarów, wycieczek, dyplomów.
rozwiesimy na krzesłach kurtki, wszelkie wypadki,
przygładzimy celulity i falbanki. a potem rozejdziemy się
w drugą - równą połowę wieku. wytyczymy średniówki
oddechów pomiędzy mostami. z latawcami w tle.


niedziela, 3 maja 2015

wariatki, czyli współczesny tekst wieńczący lożę

zasiadły wariatki w loży, gdzie ich miejsce.
nikt nie przysiadł się, bo kto normalny uniesie
śmiech na sali. zadźwięczały. smartfon -
wielki telewizor - rozdzwonił jak w szklankę
toasty dla domniemanej i nie tylko awangardy.

a laureaci z laurami roznosili się ze sceny.

wariatki klaskały jak wariatki, bo na poważnie
poniosło je w klimaty wszechobecnej spalonej już
w poezji żyrafy. zabulgotały w jeziorze na ulicy
dwornej - już prawie dusiły kiedy klimat topił
miasto w patosie i w truchłach much na piętrach.
rozkładały w loży na czynniki fotografa,

a fotograf nazywał się fotograf i pstrykał.

wyszły z ulicy wprost do redakcji - tam ”salwy śmiechu”
ostudziły strzałami (tu: trzy kropki) zaszły w głowę - zrozum,
to jest ponad pojęcie! przełknęły mentosy i fresh
cudowiersz. wyszedł pan borowik, aby im powiedzieć, że
zestarzeją się, a właściwie zdziecinniały - zwilżają
niebieski balonik od bułata. zeszły potem z loży,
kiedy on ze sceny podziękował.

i rozeszły się niekoniecznie na dworną. niekoniecznie
niepoważne wariatki odprowadziły wzrokiem salę
i poetów z widokami (między nami - niezłych
i tych, którzy za nimi).
źródło foto:
http://4lomza.pl/index.php?wiad=38939

sobota, 2 maja 2015

majówka

pójdę w ten maj, pójdę na całość
w cholerę! jeszcze raz krok w bzowość.
wychodząc z siebie, stanę obok,
by widzieć co się będzie działo.

w dzwonkach konwalii
parno, parno.
zabzyczą arie
białym pannom.

ja obok, obok (bez znaczenia)
znacząco spojrzę kątem oka,
podsłucham w brzęku: kocham, kocham,
nim się nabawię uczulenia.

w skrzyłach kąśliwych
gwarno, gwarno.
słońce ożywia
kwiatki pannom.

pójdę w ten maj, no niechże stracę
głowę raz jeszcze nieostrożnie.
ty za plecami stań, ty chroń mnie,
kiedy usłyszysz, że deszcz płacze.

Obsługiwane przez usługę Blogger.